30.09.2012 na kortach i parkingu Powiatowego Ośrodka Sportu w Miętnem od wczesnych godzin rannych dało się zauważyć wzmożony ruch mężczyzn przebranych w stroje tenisowe, z dużymi torbami na plecach i rakietami w dłoniach. Przyjeżdżali parami i w większości przypadków…. byli do siebie podobni! Na dodatek podobnie byli ubrani!!! O godz. 9.00 rozpoczęła się kolejna edycja rozgrywanej od 12 lat tenisowej Familiady, gdzie pary deblowe tworzą ojciec z synem,bracia rodzeni, bracia cioteczni….itp.

W tym roku turniej rozgrywany był – ze względu na dużą ilość uczestników – w czterech grupach systemem ‚każdy z każdym” skąd po dwie najlepsze pary awansowały do pucharowych ćwierćfinałów a pozostali rozgrywali między sobą turniej pocieszenia. Wszystkie gry odbywały się na czterech kortach wg. szczegółowo rozpisanego planu (dzięki Tomasz)- nikt nie marudził, wszyscy grali, a sama impreza przebiegała dynamicznie i z rozmachem! A jakie emocje!
 Od pierwszego do ostatniego ćwierćfinału same niewiadome, a i w turnieju pocieszenia paru kandydatów do zwycięstwa. W spotkaniu teamów Gniedziuków i Kargoli wielką formą błysnął Jarosław i jak powiedział później Andrzej „Killer” wyjaśniając wysoką porażkę swego zespołu – nie było na niego mocnych. Do czwórki przebili się również Krzysztof i Piotr Chrustowscy, bracia Armin i Grzegorz Tomala i Dominik Ruta ze swoim Ojcem Chrzestnym – Jarosławem Michalikiem. Po szybkich ale pełnych walki i efektownych wymian półfinałach wyłoniono pary dużego i małego finału, które chwilę później jednocześnie rozpoczęły bitwę o pierwsze trzy miejsca w turnieju. Niestety dla Dominika i Jarosława – mimo ich świetnej gry – przebłyski geniuszu starszego z braci Kargol powróciły w meczu o pierwsze miejsce z całą mocą, co przy wsparciu pewnie i równo grającego brata Mieczysława dało im zwycięstwo 6/4 i tytuł Mistrzów Tenisowej Familiady 2012.Również mecz o trzecie miejsce do końca trzymał w napięciu i rozstrzygnął się dopiero w tie breaku 7/6(5) na korzyść braci Tomala, którzy tym samym obronili swoją pozycję sprzed roku.

Warto odnotować świetną grę i czwarte miejsce wracającego po kontuzji Krzysztofa Chrustowskiego i jego syna-Piotra. Głód tenisa tego pierwszego i radość gry drugiego spowodowały, że na poczynania tego debla patrzyło się z przyjemnością. W turnieju pocieszenia do ostatniego meczu aż trzy zespoły miały szansę na puchary za pierwsze miejsce – ostatecznie zabrali je ze sobą do domu Mieczysław i Michał Gontarz.
Być może wyniki tegorocznego turnieju to zwiastun nowego porządku w tenisie familijnym a dotychczasowa hierarchia to już historia. Czas pokaże.

Wojtek Baduchowski