24.09.2012 około godziny 19 rozegrana została ostatnia piłka 12 edycji Tenisowego Challengu kategorii Open – wygrał ją Jarosław Czyżkowski pokonując w małym finale Roberta Siwka 6/3 7/6(0),zdobywając tym samym swoje pierwsze podium i trzecie miejsce w tych rozgrywkach.

Wcześniej na korcie Centralnym (mecze zaczęły się równolegle) Mariusz Leszek pokonał Krzysztofa Łapacza 6/1 6/3 wpisując się tym samym po raz kolejny na listę zwycięzców tego turnieju. Właściwie wszyscy powinni być zadowoleni – Mariusz ,bo obronił ubiegłoroczną pozycję. Krzysztof, bo po raz pierwszy wystąpił w upragnionym wielkim finale. Jarek i Robert, bo poprawili swoje najlepsze osiągnięcia. Niewątpliwie wszyscy zasłużyli na wielkie brawa za to,co zademonstrowali na korcie. Jednak patrząc z perspektywy kibica w meczu finałowym zabrakło troszeczkę tego tenisowego napięcia, które do ostatniej chwili trzyma nas w niepewności, do którego przyzwyczajali nas uczestnicy finałów w ciągu ostatnich lat – i trudno mieć tu pretensje do któregokolwiek z zawodników. Po prostu widać było, że styl gry Krzysztofa bardzo Mariuszowi pasuje i nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że właśnie takiej gry przeciwnika Mariusz życzyłby sobie w przedmeczowych rozważaniach. Na dodatek wzorowo wywiązał się z roli faworyta praktycznie cały czas kontrolując przebieg spotkania. Po pierwszym secie bez historii w drugim Krzysztof wzmocnił podanie i przez chwilę zgromadzeni kibice mieli nadzieję,że losy spotkania nie są jeszcze przesądzone – w Miętnem jak na całym świecie w takich chwilach kibicuje się przegrywającym. Jednak do końca meczu siła wygrywających forhendów Mariusza nie malała i spotkanie nieuchronnie zmierzało ku końcowi.

W meczu o trzecie miejsce imponująca pogoń Jarosława w drugim secie od stanu 2/5 do 7/0 w tie breaku pozbawiła Roberta nadziei na pozostanie w meczu i ewentualną walkę o medal w secie rozstrzygającym.Na pocieszenie pozostanie mu jednak satysfakcja, że drugi rok z rzędu w fazie zasadniczej pokonał Mistrza Challengu – Mariusza.

W rozgrywanych od rana finałach kategorii Debiuty i Draft wyrównanej walki było więcej – Tomasz Banaszek niepokonany w fazie zasadniczej dokąd starczyło mu sił toczył wyrównaną walkę z Rafałem Talarkiem. Jednak po przegraniu pierwszego seta zabrakło już paliwa – grający coraz agresywniej Rafał zyskiwał coraz większą przewagę i tak już zostało do końca spotkania.

W najdłuższe wymiany obfitowały finały kategorii Draft – ale trudno nazwać je grą „na wyniszczenie”.Dominowała raczej gra zachowawcza, z wyczekiwaniem na błąd przeciwnika. Z tego schematu czasami próbował wyrwać się Arek Kopyść szukając kończącego uderzenia przy siatce, jednak mający na rozkładzie paru zawodników z kategorii Open Paweł Pałyska nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa i w bardzo udanym dla siebie sezonie zwyciężył w Challengu Draft 2012. W meczu o trzecie miejsce spotkali się gracze o podobnym stylu, który określamy grą z głębi kortu. Wygrał Krzysztof Gawryś, chociaż jego zwycięstwo do ostatniej piłki wisiało na włosku. Przegrany w tym meczu Krzysztof Michalik poprawił swój najlepszy wynik osiągając pierwszą czwórkę turnieju – to na pocieszenie, bo wiadomo jaką sławą wśród sportowców cieszy się czwarte miejsce. Może za rok…..

WB